Wróć do Pulsu Budownictwa
Andrzej Ryba: Ogranicza nas biurokracja
05.04.2011

Andrzej Ryba: Ogranicza nas biurokracja

Zdjęcie Michał Oksiński
Autorem artykułu jest:Michał Oksiński
Rozmowa z Andrzejem Rybą, współzałożycielem Biura Projektów Kazimierski i Ryba, byłym szefem, a obecnie członkiem Mazowieckiej Okręgowej Izby Architektów. Andrzej Ryba i Tomasz Kazimierski to autorzy m.in. pierwszego w Polsce McDonald’s, czy zaprojektowanego we współpracy ze szwedzkim architektem Derekiem Fraserem kompleksu Atrium Business Centre w Warszawie.
Michał Oksiński: Jak powstało Biuro Projektów Kazimierski i Ryba?
Andrzej Ryba: Poznaliśmy się na początku lat 80. Tomek Kazimierski i ja byliśmy asystentami na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej u profesora Kazimierza Wejherta. Razem z Edkiem Kołakowskim wygraliśmy duży konkurs urbanistyczny na przebudowę drogi wodnej Wisły w Krakowie. Otrzymaliśmy ex aequo drugą nagrodę, pierwsza nie była przyznana. Od tego zaczęła się nasza autorska współpraca.
Jak przebiega praca w duecie?
Pracujemy razem już 29 lat. To ewenement na skalę krajową, taką parą są założyciele pracowni JEMS Architekci, Olgierd Jagiełło i Jurek Szczepanik. Inne „pary” porozpadały się w swoim czasie. Nam pracuje się doskonale. Mamy różne poglądy, ale różnice tylko nas wzbogacają. Rysujemy we dwóch, pracujemy stół w stół, czasami zgadzamy się właściwie bez słów, jeśli coś jest do zmiany, wówczas pada stwierdzenie „ja bym to zrobił inaczej”. Traktujemy się bardzo serio. Mamy młody zespół, z resztą sami jesteśmy bardzo młodzi, bo głowy nam pracują doskonale. Architekt to zawód wymagający olbrzymiej wiedzy. Można powiedzieć, że tak jak Kenz? Tange, który swoje większe projekty zrealizował dopiero po 46 roku życia, dopiero po czterdziestce architekt może stwierdzić, że coś naprawdę umie. Bycie architektem to kwestia temperamentu, ambicji, zawziętości i specjalnych cech charakteru wymagających wyobrażenie sobie czasu i przestrzeni. Najpierw rysujemy koncepcję, wydobywamy z głowy inwestora jego zamysł, jego marzenia – jesteśmy bowiem narzędziem w jego ręku. Potem „zaczynają się schody”- czyli materializowanie tych marzeń przy pomocy naszego projektu. Pamiętać też należy,że projekt nie jest celem samym w sobie, ale środkiem do celu – jakim jest budynek!
Zatem kiedy rozpoczynają się schody?
To, co nas najbardziej ogranicza, to niestety nieprawdopodobna biurokracja. Warszawa jest pod tym względem najgorsza z całej Polski. Jako szef Mazowieckiej Izby Architektów próbowałem z tym walczyć, zrobiliśmy m.in. raport, z którego wynikało, że spośród wszystkich metropolii świata, pozwolenie na budowę można najszybciej, w ciagu 52 dni, uzyskać w Seulu. W Warszawie trwa to ponad 340 dni, a w Bangladeszu 650. Na badanych 175 miast jesteśmy na 146 pozycji. Urzędnicy sprawiają wrażenie, że znają się lepiej na architekturze i urbanistyce, niż projektanci. Mimo, iż są zapisy, że nie mogą się wtrącać w meritum sprawy - robią to. Na marginesie dodam, że jednym z głównych urzędników, który wydaje pozwolenia na budowę, jest prawnik.
Był taki moment, w którym miał Pan ochotę powiedzieć: dość?
Niedawno mieliśmy taką sytuację, inwestor chciał wybudować budynek na 75 metrów wysokości. Dla danego rejonu jest określone stanowisko w miejscowym planie zagospodarowania, że może tam występować dominanta. Nie jest napisane natomiast, ile metrów. Jeden z urzędników, prawnik, stwierdził , że budynek powinien mieć maksymalnie 50 metrów wysokości, bo tak mu się wydaje ! Nie ma do tego prawa, niemniej jednak się upiera, podejmując nienależne mu decyzje architektoniczno-urbanistyczne. Przekonujemy go, w taki sposób, w jaki Rudniew wyznaczał wysokość Pałacu Kultury: użyliśmy balonów meteorologicznych. Teraz dodatkowo robimy olbrzymi model urbanistyczny. Procedowanie tego przypadku trwa już ponad 2 lata !
Który z obiektów był szczególnym wyzwaniem?
Dziś każdy budynek jest wyzwaniem. Współczesna realizacja architektury składnia się ku temu, aby „produkować” obiekty kubaturowe, które dają możliwość sterowania warunkowymi bytowymi dla użytkowników. W kategorii luksusowej A projektujemy tak, że nawet toalety muszą zapewnić komfort bytowy czyli wentylowanie indywidualne i specjalnie wyciszane. Luksus nie jest łatwy do zaprojektownia. W przypadku hotelu Westin przez półtora roku walczyliśmy : chcieliśmy mieć drzwi łazienek otwierane do środka, natomiast przepisy stanowią , że do małych pomieszczeń drzwi powinny się otwierać na zewnątrz, zatem musieliśmy prosić o wydanie odstępstwa od tych przepisów. W trakcie procedowania dostałem dwie decyzje odmowne. Wreszcie znalazłem przepis z czasów Gomółki, według którego sypialnia może mieć 6 m kw. Łazienka w hotelu Westin miała niecałe 6,5 m, ten argument przeważył „już” po 1,5 roku uzyskaliśmy „wymarzone” odstępstwo. Przy dużych inwestycjach robimy odstępstwa od przepisów, które są niedoskonałe i często przestarzałe. Podczas projektowania biurowca Atrium Plaza – całe elementy strefy komunikacji były całkowicie wykończone, ale powierzchnie pięter, które jeszcze nie miały najemców, znajdowały się w surowym stanie. Były doprowadzone instalacje, ale nie było podłogi, sufitów, ścianek. Znowu powstał problem – jak odebrać taki budynek, który jest w 90 proc. niewykończony. Ostatecznie ustaliliśmy z Władzami Architektonicznymi, że jeśli wszystkie drogi ewakuacyjne są ukończone oraz działają instalacje, które temu służą, a przynajmniej 5 proc. powierzchni użytkowej jest wynajęta i wykończona, to można uznać, że cały budynek jest gotowy do oddania.
Jest Pan współautorem pierwszej w Polsce restauracji McDonald's. Jak się projektowało ten obiekt?
Nasz projekt wygrał niewielki konkurs w 1989 r. Dla nas był to bardzo ważny moment, byliśmy wówczas młodymi architektami, którym udała się realizacja w trudnych czasach. Ówczesny prezydent Warszawy chciał „wyczyścić” wszystkie sprawy własności działek, w związku z tym zablokował działalność inwestycyjną na terenie miasta na dwa lata. Szczęściem dla nas McDonald był częścią istniejącego budynku. Wysyłaliśmy listy do Kanady, aby uzgodnić z autorem projektu Sezamu naszą przebudowę. Odpisał nam, że się zgadza, ale że wie skądinąd, że drzwi do Sezamu są w fatalnym stanie i gdybyśmy mogli wymienić je na ładniejsze, to byłby bardzo wdzięczny, oczywiście to uczyniliśmy. Projekt McDonalda bardzo nam pomógł, bowiem zaraz po nim zostaliśmy zaproszeni do zespołu Skanskiej. W tym zespole działamy do dziś, dobrze nam się współpracuje. Udało nam się zrealizować 7 budynków wzdłuż Al.Jana Pawła II.
Ważny, osobisty projekt?
Kilka miesięcy po śmierci mojego taty dostałem zlecenie na kościół w Żukach. Potem zostałem zaproszony do zespołu Wojtka Zabłockiego i tam zrealizowałem stadion w Lattaki na 48 tysięcy widzów. Następnie w Aleppo zaprojektowałem część dużej dzielnicy na ca 120 ha. Była budowana ekspresowo. Po dwóch miesiącach szkiców buldożery od razu szły w teren, trasowano drogi i ulice. To była fantastyczna przygoda. Mówiąc całkiem serio do dziś czuję opiekuńcze oko mego ojca i stały nadzór nad moimi działaniami.
Polskie budownictwo doścignęło zachodnie?
Polskie budownictwo nie różni się w niczym od zachodniego. Mamy bardzo dobre osiągnięcia, doskonałe maszyny, świetnych inżynierów. Dawniej budynek w stanie surowym, mury zamknięte oknami, przedstawiał 40 proc. wartości obiektu. Dzisiaj to 17-18 proc. W samym Hiltonie instalacje to ponad 30 proc. wartości budynku. Obecnie instalatorzy mawiają, że zrobią, co do nich należy, my okleimy instalacje elewacjami i będzie architektura. To żart, ale trochę w nim racji. Budynki najwyższej klasy są tak naszpikowane techniką, że ich realizacja wymaga najwyższych kwalifikacji.
Najbrzydszy budynek w Polsce?
Nie znam się na tym, nie jestem krytykiem architektury. Aby rzetelnie ocenić wartość takiego budynku, musiałbym zobaczyć go z bliska.
A co ze Świątynią Opatrzności Boskiej w Licheniu?
Jeżeli taki eklektyczny budynek został wybudowany, widocznie była taka potrzeba społeczna.
Na zdj. (od lewej) Tomasz Kazimierski i Andrzej Ryba, duet założycieli i projektantów Biura Projektów Kazimierski i Ryba. Fot. - Michał Oksiński.
Wróć do Pulsu Budownictwa
Udostępnij artykuł: