
Wróć do Pulsu Budownictwa


28.04.2026
Polska infrastruktura przyspiesza, a model inwestycyjny wymaga zmiany
W infrastrukturze transportowej nakłady na utrzymanie i modernizację mogą w perspektywie kilkudziesięciu lat znacząco przewyższyć wartość samej budowy.
Autorem artykułu jest:Paulina Krygier
Inwestycje infrastrukturalne w Polsce nie zwalniają tempa. Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach (22–24 kwietnia 2026 r.) wyraźnie wybrzmiało jednak, że dziś stawką nie jest już liczba projektów, lecz zdolność ich skutecznej realizacji.
Transport pozostaje jednym z filarów rozwoju gospodarczego Polski – zarówno w wymiarze krajowym, jak i miejskim. Kolej, drogi, porty i logistyka tworzą dziś system naczyń połączonych, który musi być rozwijany równolegle. Jednocześnie – jak podkreślali uczestnicy EKG – model realizacji inwestycji zaczyna osiągać granice swojej wydolności. W przypadku kolei nie chodzi już wyłącznie o finansowanie. Istotnym ograniczeniem staje się przepustowość sieci i możliwość prowadzenia prac bez paraliżowania ruchu. Modernizacje, przedsięwzięcia liniowe i wdrażanie nowych systemów sterowania wymagają coraz bardziej precyzyjnej koordynacji.
Równolegle miasta wdrażają projekty o niespotykanym wcześniej zakresie i złożoności. Przykładem jest Kraków, gdzie powstaje linia tramwajowa o wartości ok. 2 mld zł, obejmująca tunel oraz rozbudowaną infrastrukturę drogową. To inwestycja, która – jak przyznawano – pokazała również słabości systemu przygotowywania projektów. Brak odpowiednio wczesnych konsultacji społecznych czy niedoszacowanie wpływu inwestycji na otoczenie wydłużyły realizację i wymusiły zmiany w trakcie procesu. Jednocześnie formuła współpracy z partnerem prywatnym pozwolił część tych błędów skorygować już na etapie prac.
To właśnie faza przygotowawcza coraz częściej wskazywana jest dziś jako priorytetowa. W praktyce oznacza to nie tylko konieczność dłuższych analiz, ale też większych nakładów – zarówno finansowych, jak i w zakresie kompetencji – jeszcze przed rozpoczęciem robót. Jak podkreślano w Katowicach, w przypadku bardziej złożonych projektów moment „wbicia pierwszej łopaty” potrafi oddalić się nawet o kilka lat.
Od budowy do utrzymania
Jednym z najmocniejszych wniosków płynących z debat jest zmiana sposobu myślenia, zwłaszcza że koncentracja wyłącznie na koszcie budowy przestaje być wystarczająca.
– PPP to nie jest instrument finansowy (…), to model realizacji inwestycji publicznej po to, aby efektywnie wydatkować środki – mówiła Anna Łopaciuk, dyrektor Programu Infrastruktura, Transport i Logistyka w Banku Gospodarstwa Krajowego, podczas panelu „PPP w infrastrukturze”.
Choć wypowiedź dotyczyła konkretnej formuły wykonawczej, dobrze oddaje szerszy trend: inwestycje muszą być analizowane w całym cyklu życia – od projektu, przez fazę powstawania, po wieloletnią eksploatację.
W praktyce oznacza to zupełnie inne podejście do ryzyka i kosztów. W infrastrukturze transportowej nakłady na utrzymanie i modernizację mogą w perspektywie kilkudziesięciu lat znacząco przewyższyć wartość samej budowy. Mimo to – jak zauważano – wciąż dominuje model, w którym decyzje inwestycyjne podejmowane są przede wszystkim w oparciu o cenę wykonania. Efektem jest rosnące obciążenie systemu – infrastruktura powstaje, ale jej późniejsze utrzymanie staje się coraz większym wyzwaniem dla zarządców.

Chcesz uzyskać pełen dostęp do informacji o inwestycjach i zleceniach z całej Polski?
Potencjał, który wciąż pozostaje niewykorzystany
Na tym tle wraca temat partnerstwa publiczno-prywatnego. Z danych przywoływanych w trakcie panelu „PPP w infrastrukturze” wynika, że w latach 2009–2025 zawarto w Polsce 212 umów PPP o łącznej wartości ok. 12 mld zł przy ponad 700 wszczętych postępowaniach. Co istotne, skuteczność postępowań wzrosła po 2017 roku – z ok. 20% do ok. 45% – ale skala rynku wciąż pozostaje ograniczona.
Andrzej Kaczmarek, prezes zarządu Stalexport Autostrady SA, podczas trwającej debaty postawił mocną diagnozę: „PPP jest nieistotne dla polskiej gospodarki”. Inni uczestnicy zwracali też uwagę na to, że problem nie leży w samej formule, lecz w warunkach jej stosowania.
W Polsce PPP rozwija się głównie na poziomie samorządowym i w stosunkowo niewielkich projektach. Brakuje dużych inwestycji infrastrukturalnych na poziomie centralnym, które mogłyby zbudować solidne fundamenty dla tego sektora oraz jego wiarygodność. Dodatkowo – jak wskazywano – jednym z czynników hamujących rozwój PPP może być paradoksalnie dostępność środków publicznych i unijnych. Łatwiejszy dostęp do finansowania tradycyjnego ogranicza motywację do sięgania po bardziej zaawansowane rozwiązania.
Nie bez znaczenia pozostaje również kwestia kompetencji. Po stronie prywatnej funkcjonują wyspecjalizowane zespoły i doradcy, natomiast sektor publiczny – szczególnie na poziomie lokalnym – nie zawsze dysponuje porównywalnym zapleczem. To przekłada się na dłuższe procesy przygotowawcze, wyższe koszty i większe ryzyko niepowodzenia.
Polska infrastruktura przyspiesza, ale prawdziwy test dopiero nadchodzi. Nie na etapie planów czy finansowania, lecz w zdolności do dowiezienia coraz bardziej złożonych projektów. Jeśli ten element nie zostanie wzmocniony, nawet najbardziej ambitne wizje mogą pozostać na papierze.
Wróć do Pulsu Budownictwa
Udostępnij artykuł:



