
Wróć do Pulsu Budownictwa


27.06.2018
Zamówienia publiczne do poprawki
Federacja Przedsiębiorców Polskich i KUKE rozpoczęły cykl spotkań diagnozujących sytuację firm budowlanych – zwłaszcza części objętej zamówieniami publicznymi. Wiele bowiem wskazuje na to, żemoże dojść dodestabilizacji, a nawet upadłości wielu firm. Sztywne postanowienia umów ozamówienia publiczne powodują, żedramatycznie obniża się rentowność kontraktów budowlanych.
Autorem artykułu jest:Michał Oksiński
Federacja Przedsiębiorców Polskich i KUKE rozpoczęły cykl spotkań diagnozujących sytuację firm budowlanych – zwłaszcza części objętej zamówieniami publicznymi. Wiele bowiem wskazuje na to, żemoże dojść dodestabilizacji, a nawet upadłości wielu firm. Sztywne postanowienia umów ozamówienia publiczne powodują, żedramatycznie obniża się rentowność kontraktów budowlanych.
**

**
Federacja Przedsiębiorców Polskich opracowuje projekt rozwiązań ustawowych, który pozwoli nauniknięcie perturbacji na rynku zamówień publicznych. Zmiany mają zapewnić pokrycie rzeczywistych kosztów wykonania zamówień. Jak zaznacza Federacja, kluczowa jest tutaj równowaga praw i obowiązków wykonawców i zamawiających – nacotrafnie zwraca uwagę także Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii w swojej koncepcji nowej ustawy o zamówieniach publicznych. Zanim jednak wejdą w życie nowe przepisy, z racji już podpisanych i wykonywanych kontraktów dla wielu firm może być już za późno. Dlatego konieczne jest pilne przyjęcie takich rozwiązań.
- Wygląda na to, żegrozi powtórzenie sytuacji sprzed lat, gdy doszło doupadłości wielu firm budowlanych, a do spłaty zaległych należności dlawykonawców konieczne było przyjęcie specjalnej ustawy. Wkońcu i tak tosektor publiczny poniósł znaczną część kosztu tamtego kryzysu – nie tylko wpostaci zapłaty zaległości, ale także osłabiając potencjał firm budowlanych, coprzyniosło spadek wpływów podatkowych. Mądrzejszy o tamtą lekcję, prawodawca powinien przygotować rozwiązanie, które zapobiegnie drugiej fali upadłości w ciągu 10 lat – wskazuje Grzegorz Lang, ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich.
- Przed namiostatni dzwonek, by jak najszybciej naświetlić irozwiązać problemy rynku budowlanego, bynie dopuścić dosytuacji gorszej niż to miało miejsce w 2012 roku. Stąd też i nasza wspólna inicjatywa – podkreślił Janusz Władyczak, prezeszarządu KUKE.
Na rynku budowlanym oprócz problemu z zamówieniami publicznymi obserwujemy spiętrzenie robót budowlanych oraz niedobór czy lawinowo rosnące ceny materiałów. W szczególnie trudnej sytuacji są firmy podwykonawcze, zwłaszcza małe i działające lokalnie przedsiębiorstwa.
- Sytuacja dotycząca inwestycji publicznych staje się coraz bardziej napięta. Na jednym biegunie mamy zamawiającego, który przez wiele miesięcy przygotowuje postępowanie, a dopiero po kilku, czy nawet kilkunastu następnych miesiącach dokonuje wyboru oferty. Na drugim zaś wykonawcę, którego oferta w momencie wyboru nie przystaje do realiów rynkowych za sprawą dynamicznego wzrostu cen materiałów i usług. Dodatkowo w okresie między złożeniem oferty i zawarciem umowy pojawiają się liczne, nowe ryzyka, jak chociażby zmiany w przepisach, czy coraz bardziej dotkliwy deficyt pracowników, szacowany w branży budowlanej na 150-200 tys. pracowników. Mechanizm odwróconego VAT doprowadził do powstania znaczącej luki w systemie obiegu pieniądza w procesie inwestycyjnym. Podwykonawcy kupując materiały budowlane muszą płacić VAT, ale fakturują już bez VAT. Takie zjawisko destabilizuje sytuację płatniczą, zwłaszcza mniejszych podmiotów, posiadających ograniczoną zdolność kredytową i praktycznie paraliżuje lokalne, jednoosobowe firmy, bardzo istotne w procesach budowlanych. Niestety w prawie zamówień publicznych nie powstały skuteczne mechanizmy niwelujące skutki powyższych zmian, zaś publiczni zamawiający są bardzo ostrożni w rozwiązywaniu tych problemów na bazie istniejących rozwiązań prawnych. Rynek inwestycji publicznych – zamawiający i wykonawcy, potrzebują pilnych rozwiązań legislacyjnych. Natychmiastowa interwencja legislacyjna rządu w zakresie waloryzacji kosztów realizacji kontraktów, czy też systemowego podejścia do problemu roszczeń wykonawców, jest niezbędna, aby liczne programy inwestycyjne mogły być zrealizowane – dodał Paweł Nogalski, wiceprezes zarządu, dyrektor ds.finansowych Trakcja PRKiI.
Problem polskich firm wykonawczych staje się coraz bardziej realny, również w kontekście przyszłych inwestycji. Wyzwaniem jest zapewnienie gwarancji i zapewnienie finansowania zakupu materiałów budowlanych w sytuacji, kiedy branża budowlana jest traktowana jako ryzykowna.
- W tej perspektywie unijnej jest do wykorzystania na inwestycje kolejowe 67 miliardów złotych cooznacza, że na gwarancje tylko generalnych wykonawców rynek finansowy powinien udostępnić prawie 14 miliardów złotych. Instytucje finansowe nie dysponują takimi limitami, a oceny branży budowlanej, jako najbardziej ryzykownej dodatkowo je ograniczają. Gwarancje zwrotu zaliczek zobowiązani jesteśmy dawać w kwocie brutto, podczas gdy od 1 lipca VAT’u nie dotkniemy zewzględu na mechanizm podzielonej płatności, a jednocześnie musimy utrzymywać zabezpieczenie jego zwrotu aż do wykonania 80% wartości kontraktu. Dodatkowo w momencie, kiedy jako wykonawcy potrzebujemy materiałów budowlanych, mamy blokowane kredyty kupieckie, bobranża budowlana jest traktowana jako ryzykowna. Problem w szczególności dotyczy polskich firm, które nie mają poręczeń zagranicznych właścicieli. To są rzeczy, z którymi zmagają się firmy polskie na co dzień. Walczą o limity gwarancyjne. Naszym zdaniem do końca tego roku wprzetargach będą startowały nie 2-3 firmy tylko 0-1, bo nie będzie dostępnych limitów gwarancyjnych. Zastanówmy się w jaki sposób wspierać polskie firmy, bo to jest ostatni dzwonek – podkreśla Anna Mroczek, wiceprezes zarządu, dyrektor ds.finansowych ZUE.
Wróć do Pulsu Budownictwa
Udostępnij artykuł:




